Równowaga PEH to konkretne narzędzie do ogarnięcia chaosu w pielęgnacji włosów, a nie modny skrót z internetu. Dobrze ułożona tabelka PEH pozwala przestać zgadywać, jakiej maski użyć danego dnia i dlaczego włosy jednego tygodnia są piękne, a następnego przypominają siano albo kluski. Zamiast kupować kolejne „must have” kosmetyki, wystarczy zrozumieć, jak rozłożyć w czasie proteiny, emolienty i humektanty. Tabelka jest tu po to, żeby odciążyć pamięć i dać jasny obraz: co działa, co szkodzi, co warto powtarzać. Poniżej krok po kroku, jak stworzyć taką tabelkę sensownie, od diagnozy włosów po realny, działający plan.
Czym właściwie jest równowaga PEH (i po co do niej tabelka)
Równowaga PEH to balans trzech grup składników:
- Proteiny – odbudowują, usztywniają, dodają objętości.
- Emolienty – wygładzają, „domykają” włos, chronią przed utratą wilgoci.
- Humektanty – nawilżają, przyciągają wodę do wnętrza włosa.
Bez tabelki PEH większość osób ląduje w jednym z dwóch scenariuszy: albo katuje włosy ciągle tą samą maską („bo była w promocji”), albo używa wszystkiego po trochu i nigdy nie wie, po czym włosy wyglądały dobrze. Tabelka porządkuje pielęgnację w czasie: widać, którego dnia tygodnia wjechały proteiny, kiedy był emolientowy „spokój”, a kiedy dawka nawilżenia.
Tabelka PEH nie jest sztywnym planem „na zawsze”, tylko zapisem eksperymentu na żywo: reaguje na włosy, a nie odwrotnie.
Cel jest prosty: tak rozłożyć proteiny, emolienty i humektanty, żeby włosy były elastyczne, gładkie i błyszczące, ale nie przeładowane żadną z grup.
Diagnoza włosów przed stworzeniem tabelki
Ułożenie tabelki w ciemno kończy się zwykle frustracją. Najpierw trzeba rozpoznać, czego włosom brakuje lub czego mają już za dużo.
Ocena wizualna i „dotykowa”
Najprostsza, a bardzo skuteczna metoda to spokojna obserwacja włosów po zwykłym myciu i wyschnięciu bez dużej stylizacji. Czy są lekkie i sypkie, czy raczej klapnięte i śliskie? Czy puszą się od razu po wyjściu na dwór, czy są raczej przyklapnięte już u nasady?
Niedobór emolientów daje efekt szorstkich, matowych, plączących się włosów, często z suchymi końcówkami. Z kolei przeciążenie emolientami to włosy śliskie, ale bez życia, wyglądające na tłuste mimo mycia, sklejające się w strąki.
Niedobór humektantów objawia się „papierowym” wyglądem włosa, brakiem sprężystości, trudnością w stylizacji. Zbyt dużo humektantów, zwłaszcza przy dużej wilgotności powietrza, powoduje silny puch i niestabilny skręt.
Przeciążenie proteinami to twarde, sztywne, „druciane” włosy, często elektryzujące się. Gdy protein brakuje, włosy są wiotkie, łatwo się rozciągają i nie wracają do kształtu, trudno utrzymać w nich jakąkolwiek fryzurę.
Proste testy w domu
Oprócz obserwacji można zrobić kilka prostych testów. Popularny „test szklanki” (wrzucenie włosa do wody) bywa mylący, ważniejszy jest test rozciągania. Pojedynczy włos warto złapać w palce obu dłoni i delikatnie rozciągnąć. Jeśli natychmiast się urywa – zwykle sugeruje to niedobór emolientów i ogólne osłabienie. Jeśli rozciąga się bardzo mocno i nie wraca do kształtu – brakuje protein i/lub humektantów.
Przydatne jest też po prostu spisanie w notatce ostatnich 2–3 tygodni pielęgnacji: jakich masek używano, czy były stylizatory z aloesem, czy jedynie mocne, „tłuste” emolienty. To ma być baza wyjściowa, na której potem oprze się tabelka.
Na tym etapie dobrze jest uczciwie określić, ile realnie razy w tygodniu myje się włosy. Inny sens ma tabelka dla osoby myjącej co drugi dzień, a inny dla kogoś, kto myje 2 razy w tygodniu – i to trzeba uwzględnić od razu.
Logika tabelki PEH: jak rozplanować tydzień
Dobra tabelka nie polega na idealnym matematycznym podziale 1:1:1. Chodzi o to, żeby proteiny były dodatkiem, emolienty tworzyły bazę, a humektanty dawały kontrolowane nawilżenie zależnie od pogody i stanu włosów.
Częstotliwość: ile P, E, H w tygodniu
Dla większości początkujących bezpiecznym punktem startowym jest myślenie tygodniami, a nie pojedynczym myciem. Przykładowo przy myciu włosów 3 razy w tygodniu zwykle sprawdza się schemat: 1x humektant, 1x proteiny, 1x emolient, ale z zastrzeżeniem, że każda maska (nawet proteinowa) powinna mieć jakiś emolient w składzie.
Przy częstszym myciu (4–5 razy w tygodniu) dobrze działa dodanie jednego–dwóch myć stricte emolientowych. Z kolei przy myciu 1–2 razy w tygodniu nie ma sensu pakować protein co tydzień – często wystarcza raz na 10–14 dni, za to w międzyczasie można manewrować humektantami i emolientami.
Najważniejsze: proteiny traktować jako intensywniejszy bodziec, a nie codzienny chleb powszedni. Tabelka ma chronić przed odruchem „sięgnę po tę samą maskę, bo ostatnio było fajnie”, który szybko kończy się przeproteinowaniem.
Przykładowe schematy dla różnych typów włosów
Włosy wysokoporowate, farbowane, suche zwykle dobrze reagują na większą dawkę emolientów i humektantów, a mniejszą liczbę protein. Dla osoby myjącej 3 razy w tygodniu punkt startowy może wyglądać tak: tydzień 1 – H, E, P; tydzień 2 – H, E, E; tydzień 3 – H, E, P. W tabelce warto to rozpisać nie tylko literami, ale także nazwą konkretnej maski.
Włosy niskoporowate, łatwo obciążające się, często lubią regularne małe dawki protein, ale w lekkich formułach. W takim przypadku zamiast pełnej „proteinowej sesji” raz na tydzień, lepiej w tabelce zapisać lekką proteinową odżywkę co drugie mycie oraz emolientowy produkt na zmianę. Humektanty (aloes, gliceryna) lepiej trzymać pod kontrolą przy wysokiej wilgotności powietrza.
Włosy kręcone i falowane zazwyczaj potrzebują więcej humektantów, ale niekoniecznie w każdym myciu. Tu przydaje się kolumna w tabelce z uwzględnieniem pogody: przy wysokiej wilgotności oznacza się limit humektantów (np. tylko w odżywce bez spłukiwania), przy suchej – można pozwolić sobie na mocniejsze humektantowe maski.
Budowa tabelki PEH krok po kroku
Tabelkę można zrobić w Excelu, Google Sheets, w notesie albo w aplikacji do notatek. Forma jest drugorzędna, liczy się czytelność. Najprościej podejść do tego zadaniowo:
- Ustalić okres – na początek wystarczą 4 tygodnie. To realny czas, żeby coś zaobserwować, ale nie na tyle długi, by ugrzęznąć w nieskutecznym planie.
- Wyznaczyć dni mycia – do tabelki wpisuje się konkretne dni tygodnia (np. pon, śr, sob), a nie „mycie 1, 2, 3”. Ułatwia to zestawienie z pracą, treningami, wyjściami.
- Stworzyć kolumny – minimum: data / dzień tygodnia, rodzaj mycia (P/E/H), nazwa produktu, czas trzymania maski, dodatkowe uwagi (stylizacja, pogoda, zachowanie włosów).
- Rozłożyć literki P–E–H na cały okres, zaczynając od spokojnego schematu (np. przy 3 myciach/tydz.: tydzień 1 – H, E, P; tydzień 2 – H, E, E itd.). Na razie bez dopieszczania, to tylko szkielet.
- Przypisać konkretne produkty – zamiast „proteiny” wpisuje się np. „Maska X – keratyna, proteiny pszenicy”. Przy humektantach wypisuje się kluczowe składniki: „aloes”, „gliceryna” itd.
- Zaplanować czas trzymania – proteiny zwykle krócej (5–10 min), humektanty i emolienty mogą być dłużej (10–20 min), chyba że producent zaleca inaczej.
- Dodać kolumnę na efekt – krótki opis po wyschnięciu: np. „puch na końcach”, „super skręt”, „klapnięcie”, „elektryzują się”. To jedyna kolumna, dzięki której po 4 tygodniach z tabelki zrobi się naprawdę użyteczne narzędzie.
Tabelka PEH nie ma być artystyczna, ma być wygodna. Im mniej skomplikowana obsługa, tym większa szansa, że utrzyma się ją dłużej niż trzy mycia.
Jak dobierać produkty do swojej tabelki
Bez dobrze rozpoznanych produktów tabelka stanie się zbiorem przypadkowych literek. Najpierw trzeba ustalić, które kosmetyki są stricte emolientowe, które humektantowe, a które proteinowe (lub mieszane).
Emolientowe maski i odżywki to takie, gdzie w składzie wysoko są oleje, masła, estry, silikony. W tabelce najlepiej zaznaczyć je jako bazę większości myć, bo zabezpieczają włosy przed przesuszeniem. W razie wątpliwości lepiej założyć, że produkt jest emolientowy niż że jest uniwersalny „do wszystkiego”.
Humektanty to m.in. aloes, gliceryna, pantenol, miód, kwas hialuronowy. Jeśli te składniki znajdują się wysoko w INCI, produkt warto oznaczyć jako H lub E+H. W tabelce dobrze jest także dodać symbol dotyczący pogody (np. „H*” dla mocnego nawilżenia, które może puszyć przy dużej wilgotności).
Proteiny to keratyna, proteiny jedwabiu, pszenicy, owsa, kolagen hydrolizowany itp. Produkty z nimi w składzie oznacza się jako P lub E+P. Dobrze mieć w arsenale jeden łagodniejszy produkt proteinowy i jeden mocniejszy – w tabelce można to rozróżnić np. kolorami lub dopiskiem „łagodne P” / „mocne P”.
Na start lepiej nie mieć w użyciu 10 różnych masek. Wystarczy po jednej–dwóch z każdej kategorii, opisanych w tabelce na tyle dokładnie, by po czasie dało się wyłapać, który składnik robi różnicę (np. „P – keratyna + kolagen”, „H – aloes + gliceryna”).
Kiedy i jak modyfikować tabelkę
Po mniej więcej 4 tygodniach systematycznego prowadzenia tabelki widać pierwsze schematy. To moment na delikatne korekty, a nie na przewracanie wszystkiego do góry nogami.
Sygnały przeciążenia P, E, H i co z nimi zrobić
Jeśli w notatkach regularnie pojawia się opis „sztywne, tępe, elektryzujące się” po myciach oznaczonych jako P, prawdopodobnie protein jest za dużo. W tabelce warto wtedy:
– wydłużyć przerwy między myciami proteinowymi (np. co 2–3 tygodnie zamiast co tydzień),
– zamienić mocną maskę P na lżejszą odżywkę P,
– po proteinach zawsze zaplanować emolientowe mycie.
Przy ciągłym „klapnięciu”, oklapniętych, śliskich włosach, szczególnie gdy wiele myć jest opisanych jako E, sens ma:
– wycięcie jednego emolientowego mycia w cyklu i zastąpienie go H lub lekkim P,
– skrócenie czasu trzymania emolientowych masek,
– zmiana bardzo ciężkich masłowych kosmetyków na lżejsze.
Wieczny puch i fruwające włosy, zwłaszcza przy H, sugerują nadużycie humektantów albo zbyt mało emolientów do ich domknięcia. W tabelce można wtedy:
– nałożyć humektant tylko na długości, nie przy skórze,
– bezpośrednio po H zawsze planować mocniejszy E,
– przy wysokiej wilgotności powietrza ograniczyć produkty z dużą ilością aloesu/gliceryny.
Korekta powinna być zawsze punktowa: zmienia się jeden element i obserwuje efekty, zamiast przerabiać cały plan naraz. Tylko wtedy z tabelki da się wyciągnąć sensowne wnioski.
Sezonowe zmiany w tabelce PEH
Włosom nie służy trzymanie się tego samego układu przez okrągły rok. Zimą grzejniki i suche powietrze zwiększają zapotrzebowanie na emolienty, latem słońce i wilgoć potrafią zamienić humektanty w maszynkę do puchu. Tabelka powinna to odzwierciedlać.
W okresie jesienno-zimowym zwykle sens ma lekkie zwiększenie emolientów: np. jedno dodatkowe mycie E zamiast H, szczególnie przy bardzo suchym powietrzu w pomieszczeniach. W tabelce można dodać prostą notatkę: „sezon zimowy – więcej E, H tylko w kontrolowanych dawkach”.
Latem natomiast u wielu osób lepiej sprawdzają się lekkie humektanty, ale pod kontrolą stylizatora i zawsze z emolientowym domknięciem. W tabelce można od razu uwzględnić produkty z filtrem UV lub oleje lepiej znoszące słońce, opisując je wyraźnie w kolumnie z nazwą.
Przy większych zmianach (np. rozjaśnianie, trwała, intensywne farbowanie) warto założyć nowy 4‑tygodniowy „mini-cykl” w tabelce, bo włosy po takim zabiegu zachowują się praktycznie jak inny materiał i stare schematy PEH przestają pasować.
Tabelka PEH ma być narzędziem do nauki własnych włosów, nie zbiorem sztywnych zasad z internetowych grafik. Jeśli coś działa – zostaje. Jeśli nie działa – spokojnie się to modyfikuje, obserwując zapisane efekty.
