W samej Polsce każdego roku wykonuje się szacunkowo ponad kilkanaście tysięcy zabiegów chirurgicznego liftingu twarzy i wielokrotnie więcej procedur małoinwazyjnych o działaniu liftingującym. Za tymi liczbami stoi bardzo indywidualna historia: ktoś patrzy w lustro i widzi opadające policzki, ktoś inny – „zmęczoną” linię żuchwy czy luźną skórę szyi. W pewnym momencie sama pielęgnacja i „dobry krem” przestają wystarczać i pojawia się konkretne pytanie: który lifting twarzy rzeczywiście działa, na jak długo i dla kogo jest przeznaczony? Poniżej uporządkowane zostały najważniejsze metody, realne efekty i orientacyjna trwałość, żeby łatwiej było zdecydować, co ma sens w konkretnej sytuacji, a czego lepiej unikać.
Czym właściwie jest lifting twarzy?
Pod pojęciem „liftingu twarzy” kryje się cały wachlarz procedur – od klasycznego zabiegu chirurgicznego, przez nici, aż po zaawansowane urządzenia wykorzystujące ultradźwięki czy radiofrekwencję. Wspólnym mianownikiem jest jedno: uniesienie i napięcie tkanek, które z wiekiem opadają pod wpływem grawitacji, utraty kolagenu i zmian w tkance tłuszczowej.
Nie każdy „liftingujący” zabieg jest w stanie dać takie same efekty jak operacja. Część metod działa głównie na skórę (teksturę, jędrność), inne faktycznie zmieniają położenie głębszych struktur – i to przekłada się na trwałość rezultatów. Dlatego przed wyborem warto zrozumieć, na jakim poziomie działa dany zabieg i jakich zmian można się realnie spodziewać.
Lifting chirurgiczny (facelift) – najbardziej zdecydowana opcja
Chirurgiczny lifting twarzy to zabieg dla osób, u których wiotkość i opadanie tkanek są już wyraźnie zaawansowane: widoczne „chomiki”, luźna skóra szyi, głębokie bruzdy nosowo‑wargowe, wyraźne „marionetki” przy kącikach ust. Najczęściej dotyczy to wieku po 45.–50. roku życia, ale metryka nie jest tu jedynym wyznacznikiem.
Na czym polega chirurgiczny lifting twarzy?
Zabieg wykonuje się w znieczuleniu ogólnym lub w głębokiej sedacji. Chirurg prowadzi cięcia zwykle w okolicy skroni, przed i za małżowiną uszną, czasem także pod brodą. Następnie:
- unosi i napina głębsze warstwy tkanek (tzw. SMAS – system mięśniowo‑powięziowy),
- usuwa nadmiar skóry,
- modeluje linię żuchwy i okolice szyi.
Efekt nie polega więc tylko na „naciągnięciu skóry”, ale na zmianie położenia głębiej położonych struktur. Dobrze wykonany lifting nie powinien dawać efektu „maski”, tylko odmłodzonej, ale nadal naturalnej twarzy.
Efekty i trwałość liftingu chirurgicznego
Po okresie gojenia (zwykle kilka tygodni) widać wyraźne uniesienie owalu twarzy, wygładzenie dolnej części policzków, zmniejszenie „chomików” i poprawę konturu szyi. Realistycznie mówi się o odmłodzeniu wyglądu o 5–10 lat, w zależności od stanu wyjściowego.
Trwałość takich efektów jest najwyższa spośród wszystkich metod. Utrzymują się średnio 8–12 lat, a starzenie po prostu toczy się dalej, ale z „lepszego punktu startowego”. Druga operacja bywa możliwa, ale planuje się ją ostrożnie i po kilku–kilkunastu latach.
Dla kogo, a dla kogo nie?
Lifting chirurgiczny ma sens, gdy:
- inne metody nie dają już wyraźnego efektu (ani nici, ani HIFU, ani wypełniacze),
- skóra jest bardzo wiotka i „zapas” skóry do usunięcia jest wyraźny,
- oczekiwania są konkretne: poprawa owalu, szyi, „chomików”.
Przeciwwskazania to m.in. poważne choroby serca, zaburzenia krzepnięcia, nieuregulowana cukrzyca, aktywne palenie papierosów czy nierealne oczekiwania typu „zmiana rysów twarzy”. Wymaga to też pogodzenia się z okresem rekonwalescencji, bliznami (zwykle dobrze ukrytymi) i wyższym kosztem.
Chirurgiczny lifting twarzy nadal pozostaje „złotym standardem” przy silnie zaznaczonym opadaniu tkanek, bo jako jedyny realnie przesuwa i napina głębokie struktury, a nie tylko poprawia stan samej skóry.
Nici liftingujące – gdy operacja to za dużo
Nici liftingujące to propozycja dla osób z umiarkowanym opadaniem tkanek, które nie są jeszcze gotowe na klasyczną operację. Zabieg zwykle wykonuje się w znieczuleniu miejscowym, w warunkach ambulatoryjnych.
Rodzaje nici i mechanizm działania
Stosuje się głównie dwie grupy nici:
- nici haczykowate / stożkowe (PDO, PLLA, PGA) – z mikroskopijnymi wypustkami, które „zahaczają się” w tkankach i unoszą policzki, linię żuchwy, brwi,
- nici gładkie (tzw. „mezonić”) – działają bardziej regeneracyjnie niż liftingująco, poprawiają gęstość skóry, ale nie dają spektakularnego uniesienia.
Nici wprowadza się cienkimi kaniulami lub igłami, korygując owal, policzki czy ogonki brwi. Materiał nici stopniowo rozpuszcza się w ciągu kilku–kilkunastu miesięcy, ale w jego miejscu powstaje kolagenowy „rusztowanie”, które częściowo podtrzymuje efekt.
Efekty i trwałość nici
Efekt widać od razu, choć pełny rezultat pojawia się zwykle po kilku tygodniach, kiedy dochodzi do przebudowy kolagenu. Uniesienie jest subtelniejsze niż po operacji, ale też procedura jest mniej obciążająca. Dobrze wykonany zabieg potrafi „zebrać” delikatne chomiki, poprawić linię żuchwy i nieco unieść policzki.
Trwałość: najczęściej 12–24 miesiące realnie odczuwalnego efektu, choć sama przebudowa skóry może utrzymywać się dłużej. U osób z bardzo wiotką skórą lub znacznym opadaniem rezultat bywa krótszy i mniej spektakularny.
Kiedy nici mają sens?
Nici sprawdzają się najlepiej:
- u osób 35–50+ z początkiem lub umiarkowanym stopniem opadania tkanek,
- gdy skóra jest jeszcze stosunkowo gęsta i nie ma dużego „nadmiaru”,
- jako etap „pomiędzy” zabiegami nieinwazyjnymi a chirurgią.
Nie są natomiast dobrym rozwiązaniem przy bardzo luźnej skórze szyi, znacznych „chomikach” czy silnie zaznaczonych fałdach – wtedy lepiej rozważyć albo poważniejszą procedurę, albo kombinację kilku technik.
HIFU i radiofrekwencja – lifting bez skalpela i nici
W ostatnich latach ogromną popularność zdobyły zabiegi typu HIFU (zogniskowane ultradźwięki o wysokiej częstotliwości) oraz zaawansowana radiofrekwencja mikroigłowa. To rozwiązania kierowane przede wszystkim do osób z łagodną lub średnią wiotkością skóry, często w wieku 30–45+, ale nie tylko.
HIFU – skoncentrowane ultradźwięki
HIFU działa w głębi tkanek – energia ultradźwięków ogniskuje się na konkretnych poziomach skóry właściwej i warstwy SMAS, powodując punktowe podgrzanie i mikrouszkodzenia. Organizm odpowiada wzmożoną produkcją kolagenu i elastyny.
Efekty:
- lekki efekt „napinający” i delikatne uniesienie owalu,
- poprawa gęstości skóry w ciągu 2–3 miesięcy po zabiegu,
- subtelne „zarysowanie” linii żuchwy, złagodzenie dolnej części policzków.
Trwałość wyników oceniana jest zwykle na 12–18 miesięcy, przy czym często wykonuje się pojedynczy zabieg, a potem ewentualne sesje przypominające. HIFU nie poradzi sobie z dużym nadmiarem skóry, ale bywa dobrym rozwiązaniem, kiedy „coś zaczyna opadać”, a nie ma jeszcze wskazań do mocniejszych interwencji.
Radiofrekwencja mikroigłowa
Radiofrekwencja mikroigłowa łączy dwie rzeczy: serię mikronakłuć i kontrolowane podgrzewanie tkanek falą radiową. W przeciwieństwie do klasycznej RF, energia dostarczana jest dokładnie tam, gdzie potrzeba, dzięki igłom.
Daje głównie:
- zagęszczenie skóry i poprawę jej tekstury,
- delikatne „przyciągnięcie” i ujędrnienie,
- redukcję drobnych zmarszczek i poprawę jakości skóry wokół żuchwy, policzków i szyi.
Efekt liftingujący jest bardziej subtelny niż przy HIFU, ale za to skóra często „wygląda młodziej” również z bliska. Zwykle wykonuje się serię 3–4 zabiegów w odstępach kilku tygodni, a rezultat utrzymuje się około 12 miesięcy, z możliwością powtarzania.
Lifting wolumetryczny – wypełniacze zamiast skalpela
W pewnym momencie u wielu osób pojawia się nie tylko opadanie, ale też utrata objętości – policzki „zapadają się”, dolina łez jest bardziej widoczna, a twarz wygląda na smutną lub zmęczoną. Tu wchodzi w grę tzw. lifting wolumetryczny przy pomocy kwasu hialuronowego lub innych wypełniaczy.
Wstrzyknięcie wypełniacza w odpowiednich punktach (okolice kości jarzmowej, środkowej części twarzy, czasem skroni) nie tylko „dodaje objętości”, ale też subtelnie unosi tkanki. Dobrze zaplanowany zabieg potrafi bardzo odświeżyć twarz, szczególnie gdy problemem jest „zmęczony” wygląd, a nie ogromny nadmiar skóry.
Efekt utrzymuje się przeciętnie 12–18 miesięcy, choć część preparatu może utrzymywać się dłużej. Trzeba jednak pamiętać, że jest to lifting optyczny – tkanki są podparte od spodu, ale nie są chirurgicznie przesunięte. Przy zbyt dużej ilości wypełniacza można łatwo przesadzić, dlatego ważna jest umiar i właściwa kwalifikacja pacjenta.
Porównanie metod – efekty i trwałość w praktyce
Dla uproszczenia warto spojrzeć na metody w jednym zestawieniu:
- Lifting chirurgiczny – efekt najsilniejszy, szczególnie w dolnej części twarzy i szyi, trwałość 8–12 lat, wymaga operacji i rekonwalescencji.
- Nici liftingujące – efekt umiarkowany do dobrego przy średniej wiotkości, trwałość 1–2 lata, zabieg małoinwazyjny.
- HIFU – subtelny do umiarkowanego liftingu i napięcia, szczególnie przy pierwszych oznakach opadania, trwałość ok. 12–18 miesięcy.
- RF mikroigłowa – bardziej ujędrnienie i poprawa jakości skóry niż spektakularny lifting, seria zabiegów, efekt ok. rok.
- Lifting wolumetryczny (wypełniacze) – poprawa objętości i „optyczne” uniesienie, trwałość 12–18 miesięcy, zależna od zastosowanych preparatów.
Im większe opadanie i nadmiar skóry, tym częściej realnym rozwiązaniem jest chirurgiczny lifting lub jego łączenie z innymi metodami. Zabiegi nieinwazyjne najlepiej sprawdzają się na etapie pierwszych oznak wiotkości i jako wsparcie efektu po operacji.
Jak wybierać metodę liftingu twarzy w praktyce?
Decyzji nie warto opierać jedynie na reklamach czy opiniach znajomych. Ta sama metoda u dwóch różnych osób może dać zupełnie inny rezultat, jeśli różni je wiek biologiczny skóry, ilość tkanki tłuszczowej czy nawyki (np. palenie, opalanie).
Najbardziej sensowne podejście w praktyce wygląda zazwyczaj tak:
- Ocena stopnia wiotkości i opadania (lekarz medycyny estetycznej lub chirurg plastyczny).
- Omówienie realnych efektów każdej z możliwych metod – nie w wersji marketingowej, tylko w kontekście konkretnej twarzy.
- Zaplanowanie ewentualnej kombinacji zabiegów (np. HIFU + lifting wolumetryczny, nici + lekkie wypełnienie, operacja + późniejsze zabiegi podtrzymujące).
- Ustalenie rozsądnego harmonogramu i budżetu – tak, aby zamiast co pół roku „gonić” za minimalną poprawą, czasem lepiej wykonać jeden poważniejszy zabieg.
Ważne jest też zrozumienie, że żaden lifting nie zatrzymuje czasu. Daje nowy punkt wyjścia, a dalsze tempo starzenia będzie zależeć m.in. od pielęgnacji, stylu życia, ekspozycji na słońce czy masy ciała. Dobrze wykonany zabieg, dobrany rozsądnie do wieku skóry, potrafi jednak bardzo wyraźnie poprawić komfort patrzenia w lustro – i to na lata, a nie tylko na kilka tygodni.
